Inwestować w ojcostwo

Fundacja Cyryla i Metodego
NIP: 522-249-96-52
REGON: 013121848

Biuro TATO.NET
tel. (+48) 81 527 99 13
e-mail: info@tato.net

Adres do korespondencji:
ul. Ks. W. Danielskiego 10
20-806 Lublin




Zainwestuj w ojcostwo:


Przekaż darowiznę




Dane do przelewów tradycyjnych:


Odbiorca:
Fundacja Cyryla i Metodego
Nr rachunku BZ WBK:
PL32 1090 2688 0000 0001 3274 5411
Tytuł przelewu:
Darowizna na Tato.Net





Naszą witrynę przegląda teraz 86 gości 

Start Warto przeczytać Wywiady Inwestować w ojcostwo
Inwestować w ojcostwo  Email
Wpisany przez Dariusz Cupiał   

O rozwijających się standardach ojcostwa, pro-ojcowskiej polityce pracodawców i nowym pokoleniu ojców z Dariuszem Cupiałem - fundatorem Tato.Net rozmawia Joanna Osińska, TVP Szczecin.

Wywiad w TVP Szczecin

Joanna Osińska: Siedemdziesiąt pięć procent mężczyzn mówi, że wolałoby mniej zarabiać, ale częściej być w domu; więcej czasu poświęcać rodzinie. To bardzo ciekawe. Co się stało? Zmieniła się definicja szczęścia?

Dariusz Cupiał: Zdecydowanie tak. Definicja szczęścia, definicja sukcesu, ulega zmianie. Możemy powiedzieć, że sukces odnosi nie ten z największą ilością dyplomów, certyfikatów, ale ten, kto potrafi pogodzić obowiązki zawodowe i rodzinne. Potrafi wykazać się integralnością. Jest takie słynne zdanie Stevena Coveya, które trafiło do wielu pracowników i wielu przedsiębiorców. Powiedział on swego czasu, że „na łożu śmierci, nikt nie żałuje godzin spędzonych w biurze, ale tego, że tak mało godzin poświęcił swoim bliskim”.

J.O.: Czy tacierzyństwo może uratować mężczyzn?

D.C.: Zdecydowanie, ponowne odkrycie ojcostwa (co jest misją Inicjatywy Tato.Net), jest taką iskrą, która powoduje, że wielu mężczyzn przeorganizowuje swoją karierę. Ja już spotkałem tysiące mężczyzn, którzy faktycznie dostrzegają potrzebę balansu między wymogami wynikającymi z pracy zawodowej a tymi wymogami, które stawia życie rodzinne. Muszę powiedzieć, że na tle wielu przemian, które przeżywamy w naszym społeczeństwie, mężczyźni stają przed barierami, przed przeszkodami, przed którymi nie stali ich ojcowie i dziadkowie. I to jest bardzo interesujące.

J. O.: Jakie to bariery?

D. C.: Prowadziliśmy takie badania, w których co drugi mieszkaniec Lubelszczyzny twierdził, że trudniej jest być ojcem dzisiaj, niż w poprzednich pokoleniach. Długo się zastanawialiśmy się, dlaczego tak odpowiadają mężczyźni. Prowadzący zespół badawczy zauważył kilka takich istotnych komponentów. Otóż, w poprzednich pokoleniach, mężczyźni faktycznie stawali na przeciw wyzwań, które obce są mężczyznom naszego pokolenia. Były to czasu komunizmu, wojny, głodu. Trudno powiedzieć, żeby ktoś dziś zmagał się z takimi wyzwaniami. DZisiejsze wyzwania są inne: bariery związane z pracą, wymagania w miejscu pracy, ale także większe wymagania i większe standardy w życiu rodzinnym. Tego jeszcze 20 i 30 lat temu od żadnego z mężczyzn-ojców nie oczekiwano, żeby na przykład był na „szkole rodzenia”, żeby był przy porodzie swojego dziecka i chodził na warsztaty ojcowskie, czy brał urlopy ojcowskie. Takich standardów nie było, te standardy zmieniają się. Podnosi się poprzeczka. Podnosi się także poprzeczka w miejscu pracy. Pojawia się duże napięcie, które według wielu badań powoduje stres i niejednokrotnie szybkie „wypalenie” zawodowe.

J. O.: Mężczyźni odkrywają też jednak, że mogą odnieść sukces także w rodzinie jako ojciec, jako mąż, nie tylko jako prezes, dyrektor czy pracownik.

D. C.: Mogą odnieść sukces, a kobiety mogą czerpać ogromną satysfakcję z tych więzi rodzinnych. Mówimy, że na rynku pracy pojawia się „generacja Y”. To są pracownicy, którzy szukają właśnie owej integracji sfer życia zawodowego i prywatnego. Nie zależy im na pracy kosztem życia rodzinnego. Nie chcą być częścią tej kultury organizacyjnej, którą zwykliśmy nazywać wyścigiem szczurów. Ponieważ zbyt często widzą współczesnego managera w wieku trzydziestu-kilku lat, który jest już kompletnie wypalony. Odniósł już wprawdzie wszystkie możliwe sukcesy, podjął zadania na wszystkich możliwych stanowiskach, ale tak na prawdę, wchodzi w fazę głębokiego kryzysu. I tutaj, pojawia się bardzo ciekawa, nowa strategia pośród wielu przedsiębiorców. Ci przedsiębiorcy zaczynają się interesować i inwestować w swoja załogę w sposób w jaki też dwie, czy trzy dekady wcześniej żaden przedsiębiorca nie myślał. Mówię tutaj o pewnym poszukiwaniu dobrobytu pracownika, nie tylko w jego kompetencjach zawodowych ale też osobistych.

J. O.: W [wyemitowanym wcześniej] reportażu pokazaliśmy, że można pogodzić życie rodzinne z zawodowym, także jeśli chodzi o ojców. Co można zrobić więcej w tej materii?

D.C: To dopiero początek pewnego interesującego procesu, który możemy scharakteryzować, że miejsca pracy stają się bardziej przyjazne mamie, rodzinie czy tacie, tak jak w tym przypadku, który nas szczególnie interesuje. Te rozwiązania, o są już wprowadzone przez wielu przedsiębiorców, to jest właśnie ta możliwość wspierania pracownika w jego kompetencjach . Przedsiębiorcy, patrząc na swojego cennego pracownika starają się go wspierać, ponieważ jest to pewne źródło istotnego przychodu dla przedsiębiorstwa. Badania, które są dostępne dzisiaj, wyraźnie mówią, że szczęśliwy pracownik przynosi przedsiębiorstwu większy zysk. I w tym obszarze pracodawcy coraz częściej wyposażają swoich pracowników w pewne kompetencje osobiste. Na przykład, spotykamy się z zainteresowaniem przedsiębiorców, którzy życzą sobie żeby szkolić swoją załogę nie tylko w kontekście pewnych umiejętności właściwych dla ich stanowiska, ale także osobistych, wychowawczychi rodzinnych.

J. O.: Co może zrobić państwo, żeby ułatwić pracownikowi łączenie życia rodzinnego z zawodowym?

D. C. : Cieszę się, że pojawiły sie nowe rozwiązania prawne związane, choćby z umożliwieniem młodym rodzicom stania przy dziecku przez te pierwsze tygodnie życia dziecka, to jest niesłychanie istotne. Bez wątpienia państwo może w znacznie większym stopniu rozbudowywać politykę prorodzinną, która byłaby oparta na promocji dobrych rozwiązań, na tym co nazywamy prewencją. Wiemy o tym, nie tylko w medycynie, że zapobieganie jest znacznie lepsze, niż później leczenie. Otóż, państwo wydaje olbrzymie środki na leczenie. Lecz również w tym obszarze więcej procesów, więcej zjawisk kulturotwórczych, medialnych ale także i badawczych bezpośrednio wspierających rodziców może spowodować, że taka kultura odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa zacznie w większym stopniu dochodzić do głosu. Ja mogę się podzielić tylko takim głosem z Senatu Rzeczypospolitej gdzie odbywała się konferencja poświęcona odpowiedzialnemu ojcostwu. Senacka Komisja Rodziny zaprosiła gości z różnych krajów, między innymi ze Stanów Zjednoczonych. Badacz, zresztą jeden z ekspertów Inicjatywy Tato.Net, podzielił się obserwacją, że wśród amerykańskich programów prorodzinnych pojawiły się programy wspierające odpowiedzialne ojcostwo. Dlaczego? Ponieważ obliczono, że każdy dolar poświęcony na odpowiedzialne ojcostwo zwróci się ośmiokrotnie z perspektywy państwa.

Wywiad do zobaczenia na: www.tvp.pl

 
Tato.Net, Powered by Joomla!     Valid XHTML and CSS.     Wykonanie slavo.net.pl.     Design: At Work.

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy w Polityce prywatnościAkceptuję